niedziela, 1 listopada 2015

Sterta bzdur

Hej Wam!
Ostatnio męczy mnie fakt, wiele ludzi wierzy w fałszywość innych i tkwi w fałszywej przyjaźni. Pewnie myślicie, że nie ma takiej przyjaźni, lub osoby na tyle się znają, że mogą sobie zaufać. Z tym zaufaniem to powiem szczerze jest różnie, czasem jesteśmy tylko w jakiejś głupiej grze, która ma doprowadzić do sukcesu tylko drugiej osoby. Nie zauważasz tego, bo każdego dnia jesteś wykorzystywany. Masz po 2 rzeczy na matmę, aby dać twojemu "przyjacielowi". Pomagasz mu w zadaniu, którego tak naprawdę sam nie rozumiesz. Nosisz dwa śniadania. Martwisz się o niego czy już wyzdrowiał, starasz być się dla niego pomocną ręką. Jednak oczekuje od ciebie więcej i więcej. Wtedy granicę zostały przekroczone. I co się wtedy dzieje? Zazwyczaj zaczyna się od kłótni o gówno wartą rzecz. O to, że masz swoje zdanie. Że masz inny pogląd na świat lub nawet o głupie gadanie z kim się kumplujesz. Twoje zdanie się już nie liczy, bo jesteś tylko potrzebny do służenia, aby ktoś miał wszystko przyniesione na tacy. I to dalej waszym zdaniem przypomina przyjaźń?
Przyjaźń nie polega na byciu czyjąś marionetką, nie można być uzależnionym od kogoś. *Dzisiaj nie denerwujcie X bo ma zły humor* kurde ludzie popatrzcie czasem na ludzi z różnych perspektyw, żebyście się nie przejechali później na swoim nieszczęściu. Trzeba żyć swoim życiem, a nie zawsze być na czyjeś zawołanie. Nie ma przyjaźni bez prawdziwego szacunku i zaufania, naprawdę nie ma.
Czasem za bardzo angażujemy się w ten cały syf, który nam nie jest do niczego potrzebny. Czujemy się potrzebni, a tak na prawdę to gówno z tego mamy. Tylko zmarnowany czas nam pozostaje nic więcej. Nie pozwólcie komuś wejść do waszego życia i dać się zmanipulować. Dlatego życzę Wam abyście w życiu uważali na takie osoby.

Do napisania!